Większość z nas żyje w przekonaniu, że finansowe poczucie bezpieczeństwa to mityczny „skarbiec” wypełniony złotem, do którego klucze mają tylko nieliczni. Czekamy na wielką wygraną, spadek po nieznanym wuju lub ten jeden, przełomowy awans, który magicznie rozwiąże wszystkie nasze problemy. Tymczasem bezpieczeństwo finansowe to nie stan posiadania, ale stan umysłu poparty konkretnym systemem. To nie góra pieniędzy, którą musisz zdobyć, ale solidna architektura, którą możesz zacząć projektować już dzisiaj, nawet jeśli w Twoim portfelu aktualnie hula wiatr, a oszczędności starczyłyby co najwyżej na porządną kolację na mieście. Kluczem jest zmiana paradygmatu: z „mieć” na „zarządzać”.
